.:.
samosia
panna hanna
nielot


2010
lipiec
kwiecień
2009
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
marzec
styczeń
2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
2007
czerwiec
kwiecień
2006
maj
styczeń
2005
listopad
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec




15/07/2010
prowadzenie dziennika miałoby sens. 
już nie chodzi mi nawet o wydumane, okrągłe zdania, ale zwykłe - - 

- nie mogłam rano wstać. zafarbowałam włosy, zamiast w 'aromatyczny cynamon' zmieniły się w czerwoną porzeczkę.
film dobry widziałam, wczoraj. oglądam filmy bezrefleksyjnie, nie widzę nawiązań ani wystających gdzieś z boku mikrofonów. może dlatego lubię komedie romantyczne. ale "poważny człowiek" przyjemny, i kolory takie, jak lubię.

coraz rzadziej zaglądam na bloga. czasem czytam cały, ale rzadko. zawsze czytam do jednego, konkretnego momentu. jeszcze nie znam na pamięć wszystkich słów. może to przez to, że przyszedł lipiec, i minie rok, może dlatego mam w sobie jakiś lekki niepokój, myśli trochę swędzą.
to nie tak, że nie mogę Ci tego powiedzieć - nie muszę, nie trzeba. bardziej rozmowa ze sobą.
(może to przez to przywiązanie do dat, rocznic, które - nawet gdy o nich nie mówię - przecież ciągle są. data w kalendarzu dobitnie pokazuje, że minęło tyle a tyle czasu. nie ponegocjujesz.)
zastanawiam się trochę, znów, nad blogiem. przy mojej systematyczności nawet prowadzenie bloga jest udręką, co dopiero codzienne zapisywanie gdzieś. może większe zdyscyplinowanie - "nie mogłam rano wstać, zafarbowałam włosy" pomogłoby, ale gdzie tam. zawsze trzeba coś jeszcze wygrzebać, wyciągnąć. 

mam mokre włosy, błękitne paznokcie i problemy z pamięcią. ulotność zdarzeń nie tyle mnie smuci czy przeraża, ile prowokuje do próby chociaż uchwycenia ich. 
tak wielu rzeczy już nie pamiętam. nie pamiętam swojej złości, smutku, pamiętam tylko, że była. może, gdybym o niej napisała, choćby zaznaczyła krzyżykiem na marginesie, może, może może...

odpływam w myślowy chaos. 

///

nie mogłam rano wstać. ściągnęłam kilka około-folkowych albumów. na śniadanie zjadłam owsiankę, a Twoja data urodzenia służy mi za hasło w aktualizowaniu wskaźniczka, co to mi pokazuje, ile schudłam i ile jeszcze zostało. 3/4 za mną.



nutella 2010-07-15 13:07:57
skomentuj (0)